Archive for the ‘Jak sobie radzić?’ Category

Walutomat na przekór bankom…

131 Comments »

(Siwy)
Już po kolejnej racie kredytu…ale zawsze przed następną niestety:) Patrząc na kurs CHF i wielkość spłacanych rat zawsze sobie myślę o ulubionym przez Banki słowie “spread” czyli różnicy między kursem kupna a sprzedaży…Przypomina mi się ogromna ilość artykułów, rankingów i opinii, w których pokazane było jak skutecznie i bezwzględnie banki nas oszukują. Antyspreadem okazuje się być bardzo fajny (i wszędzie chwalony) system wymiany walut on-line – Walutomat. Zaczął działać w listopadzie ubiegłego roku i jest to jeden z pierwszych tego typu na świecie. Z wykorzystaniem walutomatu można olać banki i kantory i spread przede wszystkim i wymienić walutę po średnim kursie. Są to oszczędności nawet do 3% w porównaniu z resztą krwiopijców:)
Zaletą też jest na pewno to, że wszystko odbywa się bez żadnych opłat, całkowicie za darmo! Pewnie niedługo, ale nie ukrywają też tego właściciele…w końcu fajne narzędzie powinno fajnie zarabiać. Byle nie tyle co kantory albo banki:)


Auto z USA – ciągle taniej?

No Comments »

(Zet)
Pamiętam jak dziś, kiedy w 2008r. dolar kosztował 2,10 PLN i dzięki temu przelicznik ceny sprowadzenia nowego samochodu z USA do Polski był taki, że nie warto się było zastanawiać. Wszystkie samochody były duuuużo tańsze. Teraz czasy się zmieniły. Dzisiaj na rynku międzybankowym wymieniają dolara po 2,86 PLN, więc kupując w zielonych auto – jest drożej. I faktycznie, więckszość modeli nowych samochodów, jakie są dostepne u dealerów na amerykańskim rynku po dodaniu do nich kosztów transportu, cła, opłat i 22% VATu wychodzi drożej niż w polskim salonie, ale jak zwykle nie wszystkie!
Np. kultowy model amykańskiego przemysłu samochodowego jakim bez wątpienia jest Jeep Grand Cherokee w wersjach Laredo i Limited pod względem porównania cen z polskim salonem wygląda tak:

1. Wersja Laredo z napędem na jedną oś (3,0 diesel 218KM w Polsce, 3,7 benzyna 210KM w USA):
USA: cena od 26.500,00 USD +6600,00 USD opłat, transportu i cła x 2,86 PLN +22%VAT = 115 492,52 PLN
PL: cena po rabacie w salonie to 218 617,00 PLN
Drobniutka różnica w cenie: 103 124,48 PLN, czyli prawie drugi taki sam….

2. Wersja Limited z full wypasem (w USA nie ma nowych Overlandów) z napędem 4×4 (3,0 diesel 218KM w Polsce, 3,7 benzyna 210KM w USA):
USA: cena od 39.000,00 USD +6600,00 USD opłat, transportu i cła x 2,86 PLN +22%VAT = 159 107,52 PLN
PL: cena po rabacie w salonie tej samej wersji to: 255 352,00 PLN
Drobniutka różnica w cenie: 96 244,48 PLN, czyli duuuużo….

Pewnie, nie wszystkim pasuje, żeby jeździć benzyniakiem, ale mając w kieszeni zaoszczędzone 100 tys. PLN, mnie by to jakoś nie przeszkadzało… auto nowe, na gwarancji i tyle. Poza tym pamiętam, że wersje diesel-owskie w USA były dostępne jeszcze pół roku temu i różnica cenowa była bardzo podobna.

Jeśli chcecie sobie sprawdzić ceny nowych (salonowych) samochodów w USA, polecam serwis www.carsdirect.com – tam jest wszystko. Należy tylko podac kod pocztowy miejsca, w którym będziecie chcieli odebrac auto, np. 04011 dla New Jersey i Nowego Jorku (najbliżej nas).
Jeśli chcecie zobaczyć co ile kosztuje u nas, polecam ten serwis, bo jest często aktualizowany i można do wszystkich modeli i marek dobierać wypas: www.autoefl.pl


Co kupić dziecku na prezent? – Temat rzeka…

No Comments »

(Zet)
Dzisiaj chce Wam opowiedziec o jednym produkcie, który jest idealnym prezentem jaki możemy kupić dziecku w wieku 3-18 lat:) Wiem, bo sam kupiłem to mojej córce pod choinkę i byłem bardzo zaskoczony tym, po pierwsze – jakie to fajne, po drugie – ale ta gra ją porwała! Gra nie jest na żadna konsolę, ani komputer, wręcz przeciwnie – jest drewniana! Nazywa się: Kamelot Jr. (1 część) i Mądry Zamek (2 część). Ja na razie testowałem tą pierwszą razem z córką, a niejaki Cyniu testował z bratanicą część drugą. Obie megaciosowe. Ale o co chodzi?
W empiku lub na allegro po wpisaniu w wyszukiwarce marki producenta “Smart Games” lub “Kamelot” czy “Mądry Zamek” pojawią się nam pudełka – Kamelot jest w niebieskim pudełku ze zdjęciem zamku, “Mądry Zamek” – w zielonym. Pudełka są wielkości grubych, dużych bombonierek, ładne i porządnie wykonane. W środku znajdują się drewniane klocki, podstawka (różnież drewniana) i książeczka z zadaniami. Książeczka do Kamelot Jr ma 48 stron., klocków jest chyba 11, więc przeważa minimalizm i prostota. Na czym to polega? Otóż w Kamelot Jr. mamy zadane układy ułożenia kilku klocków na podstawce w odpowiednich miejscach, najczęściej są to 2 wieże po przeciwnych stronach. Na jednej z wież mamy dzielnego rycerza, na drugiej księżniczkę, którą ów rycerz oczywiście musi uratować. Problem do rozwiązania – budowa z zadanych w książeczce klocków przejścia od rycerza do księżniczki. Niby nic nadzwyczajnego, ale: zadań jest 48, w 4-rech różnych poziomach trudności i główkowania jak to poustawiać jest tyle, że idę o zakład, że otwierając książeczkę na zadaniach z ostatniego levelu – niewielu z Was od razu by sobie z tym poradziło. Ja sam byłem zaskoczony inwencją tych, którzy to wynaleźli, jak fajne mogą być pomysły i rozwiązania do nich, które są również w owej książeczce. Przewracając strony widzimy rozwiązanie poprzedniego układu i zadany następny.
Najważniejszą informacją jest to, że w tą grę dziecko może grać totalnie samo! To jest produkt dla 1 gracza, chociaż jak tylko układ jest zadany i trzeba go rozwiązać – nad zadaniem siedzą wszyscy w pokoju.;) Naprawdę przednia zabawa! “Mądry zamek” działa w podobny sposób, z tym, że jest on jakby 2-gą częścią gry Kamelot Jr., ponieważ w tej książeczce nie ma już rycerza ani księżniczki, a wybudować trzeba zadany na obrazkach zamek. I tylko to…, w sensie na dalszych poziomach – aż to!
Naprawdę namawiam Was do sprawdzenia tego wynalazku, ponieważ mało jest alternatyw dla siedzącego wiecznie przed TV lub komputerem dziecka w sumie w dowolnym wieku (test wykonano na 4 i 5 latkach). I to w dodatku dla 1 osoby. Polecam.
PS.: Gry kosztują w okolicach 70 – 80 PLN, zależy gdzie się kupuje. Link jest np. TUTAJ

Do tego wątku postaramy się dorzucać co jakiś czas pomysły, bo sami mamy dzieciaki w wieku komputerowym i przedkomputerowym, więc każdy pomysł jest na wagę złota:)


Jak płacić mandaty…ale inaczej

1 Comment »

(Siwy)
Na początek informuję, że poniższy wątek nie ma na celu nikogo wpędzić w kłopoty ani namawiać do złego. Ot, krótka dywagacja na temat tego, co by było gdyby….

Przeważnie każdy już raz w swoim życiu mandat otrzymał. Są na pewno tacy, którzy ich otrzymują mnóstwo i to co chwilę. Kwestia czy je płacić? Jeżeli od razu nie będzie możliwości, że “uprzejmy” policeman “zamieni” nasz 300zł mandat na stu złotowe nieudokumentowane upomnienie (czyt. łapa), to bierzemy kredytowy….no bo komu chce się wywalać od razu z pieniędzy, skoro można je przeznaczyć na bardziej szczytne cele? W końcu każdy po tygodniu zapomina o zaległym mandacie i w pewnym momencie przychodzi do nas ciekawe zawiadomienie, z US – że o nas nie zapomniał. No i trzeba płacić…odsetki śmieszne, ale główna kwota zawsze boli….
Skoro wiadomym jest, że w końcu i tak pozbędziemy się tych pieniędzy warto może pomyśleć jak zrobić żeby wydać ich mniej? …może o połowę mniej?
Nikt nie mówi, że ktoś już próbował tak zrobić:), ale zakładając hipotetycznie, że dostajemy 1 lutego mandat kredytowy na 300zł możemy spróbować takiej formy płatności:
1. Najpóźniej tydzień po otrzymaniu mandatu (najlepiej od razu) idziemy do kasy właściwego Urzędu (raczej Wojewódzkiego) lub wpłacamy na ich konto…połowę kwoty mandatu, czyli w naszym przykładzie 150zł. UWAGA! Czysto hipotetycznie podajemy w kasie lub w tytule przelewu jedynie serię i numer mandatu! (nie pokazując nikomu kwitka i sumy faktycznej mandatu)
2. Czekamy……czekamy…..czekamy….zapominamy…aż
3. Przychodzi do nas zawiadomienie, że mamy nie zapłacony mandat z !!! 1 lutego !!! na kwotę…150zł. Hipotetycznie może przecież tak być
4. Bierzemy nasze potwierdzenie zapłaty mandatu o serii takiej i takie i numerze takim i takim na kwotę 150zł i wędrujemy do US…..tam już tylko potwierdzają, że mandat jest spłacony, bo przecież mamy w końcu potwierdzenie i to na piśmie:)
Taki wymysł odnośnie mandatów….brzmi ładnie, ekonomicznie dźwięczy tym bardziej..kwestia czy się sprawdza?:)
Wszelkie podobieństwo do historycznych zdarzeń i mandatów zupełnie przypadkowe!